Ireneusz Kozera

Czas na świeże podejście… Czas na świeże podejście…

Ireneusz Kozera

Aktualności

  • intro-2.png

    KWW KOZERA do Senatu - ZAREJESTROWANY

    11-09-2015 08:17

    Dnia 31 sierpnia 2015 roku, dokonano rejestracji Komitetu Wyborczego Wyborców KOZERA Ireneusz do Senatu; Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli nam udzielić swojego poparcia oraz przyczynili się do rejestracji komitetu. 

    http://parlament2015.pkw.gov.pl/pdf/pdf_komitety.php?id=88

  • intro-2.png

    Potrzebujemy TWOJEGO poparcia

    14-08-2015 10:27

    Rejestracja Komitetu Wyborczego Wyborców oraz zgłoszenie kandydata związane są z przedstawieniem podpisów poparcia. Jeśli jesteś w spisie wyborców w ramach powiatów: Grodziskiego, Pruszkowskiego, Piaseczyńskiego, Otwockiego - prosimy o Twoje poparcie. Wystarczy wydrukować załączony plik i wypełnić go. Prosimy o odesłanie oryginału na adres:

     

    KWW KOZERA do Senatu

    ul. Obrońców Getta 22/2

    05-825 Grodzisk Maz.

     

    PDFLISTY POPARCIA

  • intro-2.png

    KWW KOZERA do Senatu

    14-08-2015 10:19

    Dnia 7 sierpnia 2015 roku, w miejscowości Kłudno Stare w powiecie Grodziskim, został zawiązany Komitet Wyborczy Wyborców Kozera Ireneusz do Senatu.

Wszystkie aktualności

O mnie

Nazywam się Ireneusz Kozera

Urodziłem się 6 lutego1979 r. w Milanówku. W rodzinie, która od pokoleń związana jest z terenami stanowiącymi nasz okręg wyborczy. Tutaj ukończyłem Liceum Ogólnokształcące (klasę autorską o profilu matematyczno - informatycznym). W 2003 r. uzyskałem na Politechnice Warszawskiej dyplom mgr inż. na kierunku zarządzanie i marketing, w zakresie systemów informatycznych i zarządzania przedsiębiorstwem. Od tego czasu, nieustannie podnoszę swoje kwalifikacje. Poza przygotowaniami do doktoratu, ukończyłem studia podyplomowe na Politechnice Warszawskiej, w Szkole Głównej Handlowej, Akademii im. Leona Koźmińskiego oraz Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Jesienią bieżącego roku planuję otwarcie przewodu doktorskiego.

Moja aktywność powiązana jest z koniecznością i zamiłowaniem do rozwijania się i podnoszenia kwalifikacji. Po okresie pracy w korporacjach oraz dużych przedsiębiorstwach, gdzie pełniłem funkcje kierownicze – postanowiłem oddać się pasjom naukowym i badawczym. Pracowałem jako nauczyciel akademicki oraz samodzielny ekspert, prowadząc konsultacje i szkolenia. Od dziesięciu lat prowadzę firmę szkoleniowo-doradczą, w ramach której cały czas aktywnie szkolę i udzielam konsultacji, pracując zarówno z sektorem biznesu jak i administracji rządowej  i samorządowej różnych szczebli.

Aktywność społeczna zawsze była moją mocną stroną i źródłem satysfakcji, wynikającym ze współpracy z ludźmi. Satysfakcji polegającej na wspólnym tworzeniu. W okresie studenckim pracowałem w organizacji studenckiej. Byłem prezesem zarządu stowarzyszenia ESTIEM (European STudents of Industrial Engineering and Management). Ponadto uczestniczyłem  w pracach Parlamentu Studentów Politechniki, zostając docelowo przedstawicielem studentów w Senacie mojej Uczelni. Jako studencki Senator pracowałem w komisjach nauki, kształcenia oraz współpracy zagranicznej. W ramach Samorządu Studentów Politechniki Warszawskiej byłem przewodniczącym Komisji Dydaktycznej, będąc dysponentem środków na studenckie projekty o charakterze naukowo-dydaktycznym. W ramach pełnionej funkcji, byłem opiekunem kół naukowych, które działały na Politechnice.

Dlaczego Senat i dlaczego ja…  Niemal każdego dnia narzekamy na otaczającą nas rzeczywistość. Podkreślamy, że chcemy oczekiwać więcej od naszych przedstawicieli w Parlamencie. Faktem jest, że nie można oczekiwać więcej od tych samych, powtarzających się od lat osób. Czas na zmiany, czas na świeże podejście. Senat, to miejsce, gdzie w wyborach stawiamy na ludzi, nie na partie polityczne. Pokażmy zatem, że w ramach naszego okręgu wyborczego – stać nas na oderwanie się z marazmu sympatii i antypatii politycznych. Pokażmy, że możemy odsunąć na bok spory o barwy partyjne, dzięki czemu możemy postawić na młodość, profesjonalizm i dynamikę.

Powiaty: Grodziski, Otwocki, Pruszkowski i Piaseczyński nie potrzebują „spadochroniarzy” oraz „odgrzewanych kotletów”. Potrzebują zaangażowania i chęci do mądrej pracy. Pokażmy, że nadszedł czas na świeże podejście.

Ireneusz Kozera

Komitet wyborczy

Komitet Wyborczy Wyborców Kozera Ireneusz do Senatu

(nazwa skrócona: KWW KOZERA do Senatu)

Komitet powołany w związku z wyborami do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, zarządzonymi na dzień 25 października 2015r.

Nr rachunku: 64 1020 1055 0000 9002 0352 6316


REJESTR WPŁAT -

PDFREJESTR WPŁAT_26-10-2015.pdf

PDFREJESTR WPŁAT.pdf

REJESTR KREDYTÓW - brak wpisów


 

Dane adresowe:

KWW KOZERA do Senatu

ul. Obrońców Getta 22/2

05-825 Grodzisk Mazowiecki

REGON 362392436

NIP 5291807430


Szanowni Wyborcy,

Kampania wyborcza niezależnego kandydata stanowi kontrast dla "nowobogackich" nierzadko ociekających tandetą kampanii prowadzonych przez partie polityczne. Dotarcie z ideami i świeżym podejściem do wyborców wiąże się z koniecznością ponoszenia wydatków, których to zasady określone zostały w Kodeksie Wyborczym. Jeśli zechcecie nas wesprzeć finansowo, wpłat na Komitet Wyborczy Wyborców Kozera Ireneusz do Senatu można dokonywać  do 25 października 2015 roku.

Jednocześnie przed dokonaniem jakiejkolwiek wpłaty prosimy o szczegółowe zapoznanie się z poniższymi ważnymi informacjami, umożliwi to dokonywanie wpłat zgodnie z przepisami Kodeksu wyborczego.

Opis przelewu

Dokonując wpłaty prosimy o:

1/ wpisanie prawidłowego numeru rachunku, nazwy i adresu Komitetu, tj.:

Numer rachunku:  64 10201055 0000 9002 0352 6316

Nazwa: KWW KOZERA do Senatu

Adres: ul. Obrońców Getta 22 lok. 2, 05-825 Grodzisk Mazowiecki

2/  uzupełnienie tytułu przelewu:

Darowizna na kampanię wyborczą KWW KOZERA do Senatu; 

3/ sprawdzenie prawidłowości danych darczyńcy (imienia i nazwiska oraz adresu).


Ważne informacje:

  • Wpłaty (darowizny) na Komitet Wyborczy Wyborców KOZERA Ireneusz do Senatu mogą dokonywać tylko osoby fizyczne będące obywatelami polskimi i mającymi stałe miejsce zamieszkania w Polsce;
  • Wpłaty mogą być dokonywane tylko przelewem z konta osobistego darczyńcy na rachunek bankowy komitetu wyborczego (ewentualnie czekiem rozrachunkowym lub kartą płatniczą);
  • Maksymalna łączna kwota wpłat od jednej osoby fizycznej nie może przekroczyć 15-krotności najniższego wynagrodzenia (dziś jest to kwota 26 250 zł);
  • Kandydat na senatora może wpłacić na rzecz komitetu sumę nieprzekraczającą kwoty 78 750 zł;
 
  • Korzyści majątkowe przyjęte przez Komitet z naruszeniem przepisów Kodeksu wyborczego lub ich równowartość podlegają przepadkowi na rzecz Skarbu Państwa;
  • Zakazane jest przekazywanie Komitetowi wartości niepieniężnych, z wyjątkiem usług polegających na nieodpłatnym rozpowszechnianiu plakatów i ulotek wyborczych przez osoby fizyczne oraz pomocy w pracach biurowych udzielanej przez osoby fizyczne;

Nie można dokonywać wpłat:

  • w gotówce w kasie Banku oraz w gotówce w urzędach pocztowych,
  • z kont związanych z działalnością gospodarczą osób fizycznych,
  • z kont zagranicznych,
  • wpłaty nie mogą pochodzić od instytucji (spółek prawa handlowego, stowarzyszeń, fundacji itp.)

Zasady finansowania komitetu wyborczego wymienione w art. 506 Kodeksu wyborczego:

Kto, w związku z wyborami:

  1. pozyskuje korzyści majątkowe na rzecz komitetu wyborczego lub wydatkuje środki finansowe komitetu wyborczego na cele inne niż związane z wyborami,
  2. pozyskuje korzyści majątkowe na rzecz komitetu wyborczego lub wydatkuje środki finansowe komitetu wyborczego przed dniem, od którego zezwala na to ustawa,
  3. pozyskuje korzyści majątkowe na rzecz komitetu wyborczego po dniu wyborów,
  4. wydatkuje środki finansowe komitetu wyborczego po dniu złożenia sprawozdania finansowego,
  5. wydatkuje środki finansowe komitetu wyborczego z naruszeniem limitów wydatków określonych dla komitetów wyborczych,
  6. udziela komitetowi wyborczemu organizacji albo komitetowi wyborczemu wyborców lub przyjmuje w imieniu tych komitetów korzyść majątkową pochodzącą z innego źródła niż od obywatela polskiego mającego miejsce stałego zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej,
  7. udziela komitetowi wyborczemu partii politycznej albo koalicyjnemu komitetowi wyborczemu lub przyjmuje w imieniu tych komitetów korzyść majątkową z innego źródła niż z funduszu wyborczego partii politycznej tworzącej komitet wyborczy partii politycznej lub z funduszów wyborczych partii politycznych tworzących koalicyjny komitet wyborczy,
  8. nie będąc obywatelem polskim mającym miejsce stałego zamieszkania na terenie Rzeczypospolitej Polskiej, dokonuje czynności skutkującej zmniejszeniem wartości zobowiązań komitetu wyborczego

– podlega grzywnie od 1000 do 100000 złotych.


Zgłoszenie Kandydata na Senatora:

8 września 2015 roku, Pełnomocnik Wyborczy dokonał zgłoszenia kandydata na Senatora RP w okręgu wyborczym nr 41 Pana Ireneusza Kozera; Wraz ze stosownymi dokumentami, zostały złożone podpisy poparcia obywateli, za które serdecznie dziękujemy. W dniu 11 września 2015 roku - KWW KOZERA do Senatu otrzymał uchwałę PKW potwierdzającą zgłoszenie kandydata na Senatora.


Rejestracja Komitetu Wyborczego Wyborców KOZERA Ireneusz do Senatu 31 sierpnia 2015r.


Powołanie Komitetu Wyborczego Wyborców KOZERA Ireneusz do Senatu:

W dniu 7 sierpnia 2015 roku, w miejscowości Kłudno Stare, zebrało się dwudziestu obywateli, którzy zgodnie z postanowieniami Kodeksu Wyborczego, utworzyli Komitet Wyborczy Wyborców Kozera Ireneusz do Senatu (KWW KOZERA DO SENATU);

Założycielami Komitetu Wyborczego Wyborców Kozera do Senatu są:

  1. Dorota Małgorzata Cybulska - Pełnomocnik wyborczy;
  2. Elżbieta Barbara Szczudlińska - Pełnomocnik finansowy;
  3. Teresa Krystyna Kalota;
  4. Krzysztof Paweł Włodarski;
  5. Ewa Krystyna Szpakowska;
  6. Tadeusz Marek Paćko;
  7. Sebastian Woźniak;
  8. Robert Woźniak;
  9. Bożenna Henryka Paćko;
  10. Ewa Beata Gontarczyk;
  11. Tomasz Gontarczyk;
  12. Jadwiga Maria Ubych;
  13. Henryka Elżbieta Dobrowolska;
  14. Patryk Piotr Szymański;
  15. Magdalena Skonieczna;
  16. Robert Daniel Skonieczny;
  17. Fryderyk Marian Ubych;
  18. Edward Arczewski;
  19. Jerzy Stanisław Adamowicz;
  20. Beata Alicja Skolimowska;
Ireneusz Kozera
Ireneusz Kozera

Świeże podejście

SENAT to wyższa Izba Parlamentu; Dość z tworzeniem w nim "świątyni dumania"... dość przedmiotowego traktowania, jako miejsca do naprawiania błędów i głosowania poprawek na życzenie większości sejmowej. Senat powinien być ważnym elementem w zapewnieniu jakości stanowionego prawa. Czas zatem na świadoe wybory i skierowanie tam ludzi ambitnych i chętnych do pracy.

Ireneusz Kozera - czas na świeże podejście...

 

1.Jest Pan bezpartyjnym, niezależnym kandydatem na Senatora w okręgu obejmującym powiaty: Grodziski, Pruszkowski, Piaseczyński, Otwocki – skąd pomysł na kandydowanie?

Od wczesnej wiosny, jestem zaangażowany w protest, którego celem jest uwolnienie powiatów grodziskiego i pruszkowskiego od narzucenia im planów budowy linii wysokiego napięcia 400 kV. Linii, która pierwotnie nie była planowana w tych terenach i próbowano ją nam narzucić bez poszanowania naszego zdania i wpływy tej inwestycji na warunki życia mieszkańców tych terenów. Jako jeden z liderów tej inicjatywy, szybko się przekonałem, że tak naprawdę jesteśmy z tym problemem sami. Okazało się, że jako lokalna społeczność nie mamy na kogo liczyć. Brak wsparcia i zrozumienia parlamentarzystów obudził w nas przemyślenia, że nie mamy tam (w Parlamencie)  swojego przedstawiciela. Dla nas mało istotne były rozgrywki partyjne. Nam chodziło o sprawy dotyczące bezpośrednio zdrowia naszych dzieci, czy krzywdy naszych sąsiadów zagrożonych realne wysiedleniem – po raz drugi w okresie 5 lat!

Wielu posłów i senatorów podczas rozmowy z nami wykazało się totalną ignorancją i brakiem elementarnej wiedzy na temat naszych realiów i problemów. Wtedy pojawił się pomysł, że musimy mieć tam kogoś „z nas”. Dlatego również Senat. Senat, to w naszych obecnych warunkach Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. To jedyna szansa aby zagłosować na człowieka. Aby pozostawić z boku układy i interesy partyjne. W wyborach do Sejmu popierając kandydata wywodzącego się z naszego okręgu, tak naprawdę popieramy listę partyjną, bez gwarancji, że nasz kandydat zostanie Posłem. W wyborach do Senatu jest inaczej. Z powiatów: Grodziskiego, Pruszkowskiego, Piaseczyńskiego i Otwockiego – wybierzemy jednego człowieka. Czas, aby to był ktoś z nas. Kto zna nasze realia i bolączki, kto rozumie nasze problemy. Dlatego na prośbę grupy osób, zaangażowanych w problemy i sprawy społeczne w naszych powiatach,  zgodziłem się zostać naszym kandydatem na Senatora. Kandydatem bezpartyjnym i niezależnym.

Ponadto wybrałem ten okręg wyborczy, ponieważ tu się urodziłem, tu mieszkam i tu pracuję. Tu spotykam ludzi, którzy – jeśli obdarzą mnie teraz swoim zaufaniem, będą mnie spotykali i oceniali moje działania na bieżąco. To ważne aby mieć świadomość codziennego spoglądania swoim wyborcom w oczy. Jestem zmęczony, jak wielu z nas – ciągłym zsyłaniem nam spadochroniarzy. Nasz okręg wyborczy traktowany jest przez partie polityczne jak swego rodzaju bufor dla tych, którzy nie zmieścili się na listach Warszawie. Fakt, że żyjemy w strefie oddziaływania Warszawy, często tam pracujemy, korzystamy z oferty kulturalnej czy jeździmy na zakupy nie powoduje, że nie mamy własnych spraw, bolączek. Własnego punktu widzenia. Dlatego uważam, że po latach przerwy trzeba to przełamać. Trzeba w końcu wybrać Senatora, który będzie jednym z nas.

2.Dlatego Senat? Dlatego własny komitet wyborczy wyborców?

Tak. Chęć niezależności i reprezentowania przede wszystkim nas. Senat, to głos rozsądku. Aby tak było, musi składać się z niezależnych ekspertów. W przypadku gdy partie polityczne zamieniają Senat w maszynkę do głosowania, zatracają sens istnienia wyższej izby Parlamentu.

Zgodnie z przepisami Kodeksu Wyborczego, jeśli chcemy zgłosić niezależnego kandydata na Senatora, musi zostać zawiązany Komitet Wyborczy Wyborców i rozpoczyna się cała procedura.

Na początku sierpnia, podczas stosownego zebrania został powołany Komitet Wyborczy Wyborców KOZERA Ireneusz do Senatu. Następnie musieliśmy zebrać określoną ilość głosów, popierających utworzenie Komitetu. W dalszej kolejności, głosy poparcia dla zgłaszanego kandydata.

3.Jak Pan ocenia swoje szanse?

Zarówno w trakcie zbierania podpisów, jak również teraz w trakcie kampanii wyborczej odwiedziłem setki, jak nie tysiące mieszkań. Jest to okazja do licznych rozmów, wymiany poglądów. Wspólny mianownik poglądów naszych sąsiadów – to zniesmaczenie rywalizacjami międzypartyjnymi. Wzajemne ataki głównych sił politycznych powodują sytuację, w której zagubiony jest sens tego wszystkiego.  Według Arystotelesa - Polityka to roztropna troska o dobro wspólne. Szkoda, że jak obserwujemy przeciętny program publicystyczny czy debatę parlamentarną – to jakoś ciężko nam dostrzegać, tę roztropną troskę o nasze wspólne dobro. To wszystko powoduje, że coraz więcej ludzi chce mieć wybór. Ja, swoją ofertą ten wybór umożliwiam. Zamiast się wpisywać z partyjną szarpaninę, wybieramy Senatora, który będzie prawdziwie naszym przedstawicielem. Tak, dobrze oceniam nasze szanse i wiem, że dzięki naszej mobilizacji pokażemy, że tak naprawdę społeczeństwo, czyli każdy z nas decyduje i wygramy te wybory.

4.Jak zapatruje się Pan na problem napływających do Europy uchodźców i plany przyjmowania ich w Polsce?

To jest bardzo złożony i rozbudowany problem. Każdy, kto w programach publicystycznych rzuca z rękawa gotowymi rozwiązaniami, wykazuje się zwykłym populizmem.

Pierwsza sprawa, to przyczyny tego, że ludzie w ogóle muszą opuszczać domy i podejmować tułaczkę, z narażeniem zdrowia i życia. Przyczyn tego stanu rzeczy należy upatrywać w nieodpowiedzialnej polityce zagranicznej grupki Państw o mocarstwowych zapędach. Wzajemne rozgrywki wybranych państw Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych i Rosji doprowadziły do potężnej destabilizacji w dużej części świata. Destabilizacja ta stała się kołem napędowym do mniej lub bardziej lokalnych konfliktów, które wymknęły się spod kontroli. Mamy tego owoce w postaci morza skrzywdzonych ludzi - uchodźców.

Wyzwanie, w obliczu, którego stawia nas rząd – to wyzwanie przyjęcia grup imigrantów, którzy wcale nie szli do Polski i zostaną tu dostarczeni w pewnym sensie – na siłę.  Trudno spodziewać się ich wdzięczności i docelowej integracji społecznej. To pierwszy, zasadniczy problem.  Dalsze kwestie, to koszty utrzymania tych ludzi, godnego zamieszkania, wyżywienia, zorganizowania czasu… Przecież nie wystarczy zapewnić im dachu i łóżka oraz miski zupy, aby czuli się szczęśliwi. Zamykanie ludzi w ośrodku z zapewnieniem im podstawowych potrzeb aby nie głodowali i nie było im zimno to tylko i wyłącznie inna forma aresztu, może bardziej komfortowa. Nie jest to coś, za co Ci ludzie będą Polsce wdzięczni. Jednym słowem, przewożenie na siłę imigrantów w inne miejsca niż te, w które zmierzali to forma więzienia tych ludzi i krzywdzenia ich. Nawet jeśli wg niektórych kryteriów humanitarna, to na pewno stanowiąca nie tyle dobro, co mniejsze zło – czyli nadal zło.

5.Czy polska polityka zagraniczna powinna bardziej dbać o relacje z Rosją?

Czy polityka zagraniczna powinna dbać o relacje z Rosją… jakie relacje? Dziś chyba trudno jest mówić o jakichkolwiek relacjach z naszym wschodnim sąsiadem. Nieudolność polityki zagranicznej ostatnich lat, spowodowała, że dziś stajemy przed wyzwaniem zbudowania tych relacji na nowo…

Oczywiście, mamy trudną historię i wiele złych wspomnień. Faktem jest, że rosyjskie działania na Ukrainie musiały budzić sprzeciw. Ale faktem jest również, że zbudowaliśmy obraz naszego państwa jako najbardziej wrogo nastawionego do Rosji, chyba nawet bardziej wrogo niż sama Ukraina.

Świadomość różnych ocen otaczającej nas codzienności oraz sprzeczności interesów nie powinien prowadzić do tak znaczącego psucia wzajemnych stosunków. Powtarzamy lekcję z początku lat 90-tych, bez jakichkolwiek wniosków. Wtedy również w imię uwalniania się od wpływów ZSRR później Federacji Rosyjskiej, z premedytacją psuliśmy wszystkie nasze relacje gospodarcze i handlowe. Zwalnialiśmy miejsce dla polityki zagranicznej państw Europy Zachodniej. W Polsce było modne gardzić relacjami z „ruskimi”. W to miejsce wchodziły firmy niemieckie, francuskie, włoskie, holenderskie… Dziś jest podobnie. Prawdopodobnie, kiedy obudzimy się z letargu, okaże się, że tam gdzie wcześniej latami wypracowywaliśmy pola współpracy nie ma już miejsca. Nie ma go, ponieważ nasi partnerzy z Europy Zachodniej, wiedzą kiedy i jak rozdzielać biznes i politykę.

Budowanie przez Polskę wizerunku najbardziej antyrosyjskiego państwa na świecie szkodzi naszym interesom zarówno z budowaniu relacji politycznych i gospodarczych z Federacją Rosyjską jak i argumentowaniu naszych racji na forum międzynarodowym. Wątpię, aby jakiekolwiek wystąpienie naszego przedstawiciela na forum międzynarodowym, krytyczne względem Rosji, było brane poważne. Przecież Polacy zawsze są przeciwko Rosji… Taka, eksponowana i obnoszona rusofobia to działanie na szkodę Polski. Działanie na szkodę, ponieważ powoduje głuchość na nasze argumenty i uogólnienie, że jesteśmy przeciw dla zasady.

Relacje z Rosją trzeba zbudować na nowo. Nawet przy świadomości, że będzie wiele trudnych tematów, to jako sąsiedzi powinniśmy mieć obszary współpracy. W naszej dyplomacji po prostu zbyt często brakuje dyplomacji… Ale to już inny temat.

 

6.Czy uważa Pan za sensowne zaangażowanie polskich wojsk w konflikty bliskowschodnie?

Uważam, że Wojsko Polskie powołane jest po to aby bronić granic Rzeczpospolitej Polskiej. Używanie naszych wojsk poza granicami, jak to miało miejsce zarówno w przypadku Iraku jak i Afganistanu – to marnotrawienie środków, zasobów i co gorsza niepotrzebne ryzykowanie ludzkim życiem.

Sens Polskiej operacji w Iraku i Afganistanie można porównać z udziałem Legionów Dąbrowskiego w walkach na Haiti. Armia, która po utracie niepodległości miała pomagać w przywróceniu Polski na mapy świata, zajmowała się zamorskimi konfliktami i interesami Francji. Podobnie jest teraz. Polski żołnierz angażowany jest w sprawy, które bezpośrednio Polski nie dotyczą ale pomagają w leczeniu kompleksów polityków, którzy mają okazję poczuć powiew mocarstwowości.

7.W takim razie, jakie jest Pańskie zdanie na temat stałych baz wojsk NATO w Polsce?

Kolejne kłamstwo, prezentowane często przez polityków, bez względu na opcję – to wprowadzenie do Polski wojsk NATO. Co to są wojska NATO? To są wojska państw członkowskich tej organizacji. NATO jako pakt, nie posiada własnych, niezależnych sił zbrojnych. Dlaczego zatem nie mówi się otwarcie: czy chcemy w Polsce baz wojskowych, wojsk amerykańskich czy np. niemieckich? Skoro Polska jest w NATO, to Wojsko Polskie, jest elementem tych struktur. Wobec tego wojska NATO mamy w Polsce od początku jak weszliśmy do tej organizacji. Możemy zaprosić do siebie wojska amerykańskie, niemieckie, czeskie… cokolwiek nam przyjdzie do głowy.

Zastanawiające jest  to, że często ci sami ludzie, podkreślają wagę opuszczenia Polski, przez wojska Rosyjskie i jednocześnie chętnie zaprosiliby inne obce armie. Historycznie, już od czasów krzyżackich – nie wychodziło nam na dobre spraszanie obcych armii do Polski. Skoro nie mamy zaufania do własnego wojska – to może przestańmy je utrzymywać? Skoro jest inaczej, zadbajmy o jego wyszkolenie i wyposażenie, aby mogło bronić naszych granic. W przypadku konfliktu, wparcie nas przez sojuszników jest możliwe, zarówno jeśli będą mieli bazy w Polsce jak również w przypadku ich braku. Przykład Krymu pokazywał, że same wojska w bazach nic nie znaczą jeśli nie podejmą walki. Zatem czy będziemy pod parasolem NATO czy też nie, zależy od skuteczności zobowiązań, jakie podjęto powołując ten sojuszniczy pakt. Jestem jednoznacznym przeciwnikiem baz obcych wojsk w Polsce. Uważam to za szkodliwe. Niedopuszczalne jest ograniczanie suwerenności Państwa Polskiego. Nikt nie ma mandatu do takich kroków, nawet większość parlamentarna.

8.Jaki ma Pan pomysł na rozwiązanie problemów służby zdrowia? Czy jest Pan za jej prywatyzacją?

Jestem zwolennikiem dostępu prywatnych podmiotów, do świadczenia usług medycznych. To znaczy, nie widzę przeszkód, aby ktoś (oczywiście pilnując określonych standardów i procedur) założył przychodnię lub szpital, w którym będą świadczone usługi finansowane przez NFZ. Prywatyzacja jednak to zupełnie inna bajka. Oczywiście zwolennicy koncepcji neoliberalnej w gospodarce powiedzą, że tylko to co prywatne może być rentowne i ma sens. Ja uważam, że jeśli tylko zmiana formy własności powoduje uzyskanie bądź utratę rentowności – to należy zmienić menedżera i wykazać jego niegospodarność.

Prywatyzacja szpitali niesie za sobą ryzyko rozkradania majątku jaki jest powiązany z tymi placówkami. Dodatkowo, niebanalne jest to, po co istnieją szpitale. Nie są to przedsiębiorstwa, które powołuje się po to aby generowały jak największy zysk. Misją placówek służby zdrowia nie jest realizacja celów gospodarczych tylko ochrona zdrowia, ratowanie życia, profilaktyka chorób itp. Źle, jeśli realizując te cele, nakręcana jest spirala zadłużenia. Ale poszukiwania źródeł tej spirali należy rozpocząć nie w formie własności tylko np. w zasadach wyceny procedur medycznych, braku racjonalności przyjmowanych stawek, stosowaniu limitów (pacjent w nierealnie długiej kolejce, nadal jest pacjentem, chyba, że liczy się systemowo na to, że umrze bądź wybierze usługę odpłatnie) i przerośniętej biurokracji. Wszak od kilku lat słyszymy, że nakłady na służbę zdrowia realnie rosną a problemy pogłębiają się.

Ważnym elementem programu, który chcę głośno postulować jako Senator, jest przywrócenie tzw. ulgi zdrowotnej. Obywatel powinien mieć prawo pomniejszenia swojego podatku, jeśli korzysta z płatnych, świadczonych prywatnie procedur medycznych. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to koszt dla budżetu. Niemniej jednak nie możemy przerzucać odpowiedzialności za bezradność tudzież opieszałość polityków i niewydolność systemu na pacjenta. Jeśli kolejki w przypadkach schorzeń gdzie istotne są godziny jak nie minuty (kardiologia, neurologia) sięgają miesięcy lub lat to dowodzi patologii systemu. Patologii, za którą nie może odpowiadać pacjent. Jeśli z własnej winy Państwo nie jest w stanie zagwarantować pacjentowi opieki zdrowotnej, powinno ponosić częściowe koszty opieki prywatnej, dopóki nie rozwiąże tego problemu.

9.W jaki sposób przyczyni się Pan do poprawy życia mieszkańców ze swojego okręgu wyborczego? Dlaczego mieszkańcy powinni odstawić tak znanych polityków jak Giertych i Radziwił?

Aby mówić o jakości życia mieszkańców powiatów: Grodziskiego, Pruszkowskiego, Piaseczyńskiego i Otwockiego – trzeba być mieszkańcem tego terenu. Niemal wszyscy moi konkurenci, to spadochroniarze. Spadochroniarze, których wiedza jest znikoma w zakresie naszych problemów i oczekiwań. Niekorzystne jest to, że większość sił politycznych traktuje nasz okręg wyborczy jak bufor zapasowy miejsc na listach, dla tych, którzy nie zmieścili się na listy w Warszawie. Czy naprawdę w szeregach PO, PiS, PSL czy Lewicy nie znajduje się nikt godny uwagi, kto mógłby reprezentować te siły w naszym okręgu wyborczym. I tak PiS zaproponował nam Pana Radziwiłła, który mieszka i prowadzi biznes na warszawskim Ursynowie. PO i PSL po cichu popierają Pana Giertycha, który teraz meldunek ma okołowarszawski, ale tak naprawdę jest także spadochroniarzem, formalnie związanym z naszymi okolicami, Lewica – zaproponowała Panią prof. Płatek – również Warszawiankę.

Wszystko prowadzi to do sytuacji, która dominowała w przeszłości, że wybrany w naszym okręgu wyborczym Senator nawet nie poczuwa się do otwarcia tu biura. Otwiera je w Warszawie, z którą tak naprawdę jest związany.

Więc pierwsza zmiana, która ma po części wymiar symboliczny, po części jednak też praktyczny, to biuro Senatora u nas na miejscu. Aby każdy obywatel miał szansę przyjść podczas dyżuru i przekazać swoje uwagi bądź porozmawiać o istotnych problemach.

Sprawa kolejna – nasze powiaty, z punktu widzenia laika to kraina mlekiem i miodem płynąca. Średnio w statystykach wskaźniki gospodarcze, wskaźniki bezrobocia itp. wyglądają lepiej niż średnia krajowa. Wobec tego, trzeba faktycznie być tu na miejscu aby zrozumieć, że istnieją obszary znaczących problemów społeczno-gospodarczych, na które nie zwraca się uwagi. Dla przykładu – przez poprzednią kadencję nie zwróciło uwagi wybieranych lokalnie parlamentarzystów, że niektóre uprawnione podmioty nie przyjmowały należnych im środków, przeznaczonych na rozwiązywanie problemów społecznych.

Reprezentowanie lokalnej społeczności w pracach parlamentu oraz na miejscu. Oczywiście, dziś niemal każdy „stary” polityk, którego akurat zawieruchy partyjnych układanek zapchnęły do nas – odwiedza nas regularnie. Pan Giertych stał się niemal stałym gościem wybranych samorządowców, Pan Radziwiłł nawet zobaczył co to jest targ i na czym polega. Pani Marszałek Błońska otwiera i przecina wstęgi jak tylko może. I co z tego? Potem przychodzi szarość codzienności i ludzie Ci nie chcą uczestniczyć w naszych lokalnych inicjatywach. Wsparcie, które czasem jest potrzebne musi być wyproszone, bo osoba obca nie będzie nigdy integrowała się z nami, ze społecznością danego powiatu.

Wiosną i latem bieżącego roku, szukaliśmy wsparcia parlamentarzystów, aby zgłosić uwagi do specustawy przesyłowej, która może nas dotknąć. Uwagi, dotyczyły spraw ludzkich, nie związanych z lokalnym interesem pojedynczego powiatu. Jako potencjalni beneficjenci zła, jakie może nieść za sobą ta specustawa, przygotowaliśmy uwagi, których zgłoszenie w toku prac nad ustawą było naszym zdaniem cenne. Nie mogliśmy znaleźć Parlamentarzysty wywodzącego się z naszego okręgu wyborczego, który chciał podjąć temat, ba który chciał się spotkać i na tyle dokładnie nas wysłuchać, aby zrozumieć o co nam chodzi. Potrzebujemy parlamentarzysty, który będąc stąd, będzie otwarty na rozmowę z nami i wrażliwy na nasze problemy i nasz punkt widzenia.

10.Co wg Pana należałoby zrobić, aby Polacy(młodzi a nawet seniorzy) przestali wyjeżdżać za tzw. „chlebem” do Europy Zachodniej?

Decyzje wyjazdowe w dużej mierze wynikają nie tyle z wysokości zarobków tam, co raczej z braku perspektyw tu. Pamiętać należy, że osoby wyjeżdżające na zachód zarabiają tam więcej niż za porównywalną pracę w Polsce. Ponoszą jednak tam również większe koszty egzystencji. Dodatkowo borykają się z kosztami rozłąk. Zatem praca na tzw. zachodzie, nie zawsze daje poczucie tego, że jesteśmy „ustawieni” i pozbawieni trosk. Daje jednak coś, co jest jedną z podstawowych wartości dla człowieka – poczucie bezpieczeństwa. Pewna stabilność, która w polskich warunkach jest tak trudno osiągalna, swoje źródła ma w podstawowych założeniach. Jeśli pracuję i ogólnie działam wg normalnie przyjętych zasad, to mam czas dla rodziny, stać mnie na wyżywienie siebie i bliskich, stać mnie na opłacenie lokum (rata kredytu bądź wynajem), stać mnie na drobne przyjemności w stylu kino, czy wypoczynek z rodziną jako np. coroczne wakacje. Coś, co powinno być zbiorem podstawowych zasad funkcjonowania społeczeństwa w polskich warunkach brzmi  jak luksus. Jeśli mam pracę, to spędzam w niej czas nieproporcjonalnie do zarobków. Przez to o czasie dla rodziny i na przyjemności nie ma mowy. Jak mam kredyt i chcę czasem wakacji, wyjścia do kina, to często dorabiam po godzinach lub w weekendy aby to godzić. Jak pojawia się niespodziewany wydatek, bo np. choroba czy awaria jakiegoś sprzętu, to ze względu na brak oszczędności robi się z tego wielki problem.

Jednym słowem, życie przeciętnej polskiej rodziny przypomina kierat i wieczną gonitwę. Opiera się na ciągłym unikaniu zagrożeń bądź przeciwstawianiu się nim.

Okazuje się, że wyjazd za granicę wiąże się z odkryciem czegoś w rodzaju raju – bo pozwala porzucić kierat.

Przeciwdziałanie wyjazdom zagranicznym powinno rozpocząć się od takiej właśnie analizy. Jakie to źródła szczęścia powodują, że ludzie gotowi są porzucać wszystko i emigrować? Ta pożądana stabilizacja ma wielowymiarowy charakter i trudno tu mówić o jakimś złotym środku, który do niego prowadzi. Wśród takich źródeł należy przede wszystkim rozważać podniesienie kwoty wolnej od podatku, podniesienie efektywności (a raczej wytępienie bierności) publicznych służb zatrudnienia, zapewnienie żłobków i przedszkoli czy zbudowanie wieloletniej polityki mieszkaniowej Państwa. Postulat 500 zł na dziecko bez tych działań niczego nie wniesie. W zakresie polityki mieszkaniowej podkreślić należy jej notoryczny długofalowego planowania i działania. Wysoki koszt kredytów dodatkowo podnosi poziom ryzyka i czyni mieszkanie towarem elitarnym i niedostępnym. Promowane doraźnie programy mieszkaniowe, często wiążą się z inicjatywami podejmowanymi przez rządy bardziej w celach promocyjnych niż praktycznych. Stabilizacja pracy wiąże się również ze stałością zatrudnienia. Podejmowane przez polityków tematy dotyczące ograniczenia szarej strefy w sektorze MSP czy podnoszenia minimalnego wynagrodzenia oraz ograniczania możliwości zawierania umów cywilnoprawnych (chętnie w mediach określanych jako śmieciowe) to zwyczajne ruchy pozorowane. Dziś znaczącym płatnikiem podatków jest sektor małych przedsiębiorców. Nie potrafi się znaleźć sposobu na płacenie podatków przez koncerny międzynarodowe, banki, czy sklepy wielkopowierzchniowe. Podmioty te, korzystają z polskiego rynku, zarabiając na naszych obywatelach ogromne pieniądze, bez jednoczesnego udziału w podatkach. Nieproporcjonalnie duże obciążenie małych firm powoduje ograniczanie ich rozwoju. Jest to podstawowa bariera do tworzenia nowych miejsc pracy. Stymulowanie rozwoju gospodarczego poprzez stworzenie polityki fiskalnej przyjaznej przedsiębiorcom przy jednoczesnym podniesieniu siły nabywczej obywateli stanowią realną szansę na podniesienie jakości życia – w konsekwencji ograniczenia emigracji zarobkowej.

11.Kilka miesięcy temu, przez media, przetoczyła się dyskusja dotycząca „kwoty wolnej od podatku”. Temat ten wraca od czasu do czasu w wypowiedziach polityków. Jakie jest Pańskie zdanie w tym temacie?

Jak wspomniałem wcześniej, podniesienie kwoty wolnej od podatku wiąże się z realnym zwiększeniem siły nabywczej obywateli i wpłynie pozytywnie na rozwój polskiej gospodarki. Wynika to z faktu, że mechanizm ten, będzie przede wszystkim odczuwalny przez emerytów, rencistów i osoby na tzw. śmieciówkach, czy osoby najmniej zarabiające. Dlaczego? Dlatego, że kwota, która pozostanie w kieszeni tych obywateli będzie realnie zwiększała ich siłę nabywczą. Ze względu na fakt, iż znakomita większość naszego społeczeństwa osiąga dochody nie gwarantujące zaspokojenia podstawowych potrzeb, środki te zostaną przez nich ulokowane na rynku. To, zatem, czego Państwo polskie nie uzyska z podatku dochodowego od osób fizycznych, wróci do fiskusa z nawiązką w wyniku podatku VAT, akcyzy oraz podatku dochodowego, jaki zapłacą przedsiębiorcy, których produkty i usługi zostały kupione.

Dla przykładu: dziś kwota wolna od podatku, zaokrąglając dla równego rachunku,  wynosi ok 3000 zł. Zarabiając np. 2000 zł miesięcznie, osiągamy roczny przychód wynoszący 24 000 zł. Podatek dochodowy zapłacimy od tej kwoty, pomniejszonej o kwotę wolną od podatku, czyli od 21 000 zł. Przy stawce podatku 18 %, wysokość podatku jaki zostanie odprowadzony do fiskusa wyniesie 3780 zł. Czyli przy zarobkach rocznych 24 000 zł, nasza siła nabywcza, to  20 220 zł, bo resztę zabiera nam Państwo.

Rozważmy drugi przypadek – zwiększamy kwotę wolną od podatku, np. do 20 000 zł. I znów liczymy podobnie, przychód roczny 24 000 zł; podatek płacimy od tej kwoty pomniejszonej o kwotę wolną od podatku, w tym wypadku daje to nam podstawę opodatkowania 24 000 minus 20 000 czyli 4000 zł. Wysokość podatku wyniesie zatem 18% od kwoty 4000 zł czyli 720 zł. Nasza realna siła nabywcza zatem wyniesie 23 280 zł. Różnica w kwotach stanowiących naszą siłę nabywczą to: 23 280 – 20 220 czyli 3060 zł. To tak, jak byśmy dostali miesięczną podwyżkę w wysokości ok 255 zł. Może to nie jakaś porażająca kwota ale proszę pamiętać, że liczymy dla dochodu na poziomie 2000 zł, czyli mamy realnie na rękę ponad 12%. Dla wielu rodzin będzie to realna wartość. Przy 2 osobach pracujących w rodzinie to już dodatkowe ponad 500 zł w domowym budżecie każdego miesiąca.  Zastanówmy się teraz, czy na taki zabieg stać będzie Państwo Polskie. Jest to tylko pozorna strata dla budżetu. Przecież podatnik nie zachowa tej kwoty pod materacem. Podniesienie siły nabywczej podatnika spowoduje pozytywne stymulowanie gospodarki. Ile i dlaczego wraca z tego do fiskusa. Jako osoby fizyczne, dokonując zakupów, zapłacimy podatek VAT i akcyzę, których nie odliczymy. To jest kwota, która od razu wraca do fiskusa, dzięki dodatkowym zakupom towarów i usług. Dodatkowo, zwiększy się przychód w zeznaniach podatkowych tych podmiotów, u których dokonano zakupów. Dodatkowe czynniki, to zwiększenie rynku. Zakładając, że kwota wolna od podatku wyniesie np. 20 000, spowodujemy wzrost siły nabywczej obywatela zarabiającego 2000 zł o 12%. Wzrost siły nabywczej obywateli przełoży się na zwiększenie produkcji przemysłowej, większe zapotrzebowanie na artykuły spożywcze, rozwój handlu i usług towarzyszących działaniom handlowym. Naturalnie, wysokość kwoty wolnej od podatku oraz zasady jej wprowadzenia wymagają bardziej szczegółowych analiz. Jednak trzeba podkreślić, że nie jest to prezent od Państwa dla obywateli tylko narzędzie świadomego stymulowania gospodarki i rozwoju potencjału społeczeństwa.

12.Co Pan sądzi w temacie wieku emerytalnego? Kiedy powinniśmy chodzić na emeryturę? Czy ustalenie wieku emerytalnego na poziomie 67 lat dla wszystkich to dobry pomysł?

Moim zdaniem temat wieku emerytalnego, to jeden w najbardziej zakłamanych i pełnych populizmu wątków debaty publicznej ostatnich lat. Sprawę rozpatrywać trzeba wielowymiarowo; Trzymając się samego wieku – proszę zwrócić uwagę, że dyskusja tylko o tym, kiedy powinniśmy iść na emeryturę dowodzi, że nikt tu nie zrobił głębszych analiz. Oczywiście, jeśli w arkuszu kalkulacyjnym zaznaczymy, że wiek emerytalny osiągamy po upływie 67 a nie 65 lat, widoczne są realne wyniki cyfrowe. Dłużej pracująca składka – wyższa jednostkowa emerytura. Ilość zgonów w okresie 65-67 lat- realne oszczędności dla budżetu kosztem tych co nie doczekali. Dwa lata dłużej pracy – zapłacone podatki i składki. Tak by sprawa wyglądała w warunkach idealnych, laboratoryjnych. Życie jednak, to nie laboratorium.

Częściowo, to tylko pozorne oszczędności. Część ludzi nie będzie w stanie pracować do wieku 67 lat. Koszty poniesie społeczeństwo – tyle, że  ponoszone będą z innej kieszeni; dziś o tym się nie mówi. Całkiem dużo zawodów nie daje szans na tak długą pracę. Ciężka praca fizyczna, praca np. kierowcy autobusu lub ciężarówki. Możliwe, że znaczna część populacji nie będzie w stanie doczekać wieku emerytalnego jako osoby czynne zawodowo; będzie czekała na emeryturę otrzymując świadczenia rentowe, bądź borykając się z bezrobociem jako podopieczny urzędu pracy czy opieki społecznej. Prowadziło to będzie do upokorzenia dużej części społeczeństwa, która to na końcu swojej aktywności zawodowej zmuszona będzie do korzystania ze wsparcia socjalnego, nie mogąc znaleźć miejsca na rynku pracy, jednocześnie oczekując na nabycie uprawnień emerytalnych. Koszty finansowe i tak się pojawią a dojdą do tego koszty społeczne.

Problem, o którym mówimy, w dużej mierze wynika ze złych założeń reformy emerytalnej jaką przeprowadzono w Polsce. Zresztą wszystkie sztandarowe reformy koalicji AWS-UW jakie wprowadzono na raz do dziś odbijają się czkawką. Reforma zdrowotna, samorządowa, emerytalna … no właśnie.

Założenia dzisiejszego systemu emerytalnego to okradanie każdego z nas. Tego, kto już jest emerytem i w okienku aptecznym zastanawia się które leki najpierw wykupić i tego, kto emerytem zostanie. Bo dla nas – pokolenia dzisiejszych 40 latków, zabraknie pieniędzy w systemie. Nie dlatego, że my źle pracujemy, tylko dlatego, że jesteśmy okradani.  Zapraszam do artykułu na jednej ze stron, gdzie szacuję wysokość tego złodziejstwa.

13.Brał Pan udział, jako przedstawiciel strony społecznej w pracach zarówno w Sejmie jak i w Senacie nad specustawą przesyłową. Wypowiadał się już Pan, również w mediach, krytycznie nt. tej specustawy – mówił Pan, cytuję: „specustawa brudna sprawa”. Czy widzi Pan jakieś pozytywne aspekty takich specjalnych ustaw, czy jest Pan ich zagorzałym przeciwnikiem?

Nie mogę powiedzieć, że co do zasady jestem przeciwnikiem specustaw, bo to by było zbyt daleko idące uogólnienie. W tym konkretnym przypadku, specustawy przesyłowej,  jestem jej przeciwnikiem. Powodów jest wiele. Podstawowe skupione są wokół sposobu jej procedowania i trybu w jakim zaczęła obowiązywać. Przykłady: Przede wszystkim skandalem jest, że zgłoszono ją jako projekt poselski. Grupa posłów PSL zgłosiła projekt ustawy specjalnej i parlament rozpoczął prace nad jej uchwaleniem. Jakie to ma znaczenie, że projekt poselski? Zasadniczo takie, że w przypadku projektu rządowego, uchwalanie ustawy wiąże się między innymi z konsultacjami. Konsultacje można niemal pominąć, jeśli mamy do czynienia z inicjatywą poselską. Biorąc pod uwagę sens merytoryczny ustawy - dotyczy ona zasad prowadzenia procesów inwestycyjnych związanych z budową linii przesyłowych – czyli obszaru kompetencyjnego Ministerstwa Gospodarki, trudno wyobrazić sobie bardziej rządowy projekt.

Kolejna sprawa, to uzasadnienie zapisane w preambule dokumentów, zawierających projekt poselski. Uzasadnienie to skupia się wokół wątków, że nagła potrzeba odebrania nadwyżek energii i jej przesłania w inne rejony kraju powoduje konieczność powstania takiej ustawy. Te nadwyżki pojawiają się w wyniku procesów inwestycyjnych w elektrowniach oraz w wyniku rozwoju produkcji energii odnawialnej. Mamy zatem rozumieć, że grupa posłów została zaskoczona tym, że budowa / modernizacja bloku w elektrowni powoduje powstanie większej ilości energii elektrycznej i szybko coś z tym trzeba zrobić. Więcej, zaskoczeni są również tym, że farma wiatrowa produkuje prąd. Bzdura! Jeśli nasi przedstawiciele zaskakiwani są takimi zjawiskami, to pomylili miejsca, w których się znajdują. Proces inwestycyjny związany z rozbudową elektrowni nie trwa kilku miesięcy. Podejmując decyzję o jej rozbudowie, należy liczyć się z faktem konieczności odbioru tej energii.

Duży niesmak budzi atmosfera prac nad specustawą. Atmosfera pośpiechu i bylejakości, przepychania przez parlament za wszelką cenę. Posłowie w trakcie prac w komisjach nie byli zainteresowani proponowanymi poprawkami, które jako strona społeczna popieraliśmy a zgłaszał je jeden z posłów. Poprawkami, które nie były „polityczne” tylko tak naprawdę cywilizowały ten dokument. Senatorowie w komisji przyjmowali projekt tej ustawy, przyznając, że nawet nie czytali tekstu – znaczy nie wiedząc nad czym głosują. Prezydent Komorowski podpisał ustawę ostatniego dnia urzędowania – i chyba o to chodziło w całym tym pośpiechu. Nie ważne jakiej jakości, ważne aby mieć „papier”.

Jest to ustawa, która ogranicza rolę samorządów lokalnych oraz właścicieli gruntów. Właściwie w przypadku jej wykorzystania w procesie inwestycyjnym, wszyscy, których inwestycja dotyka nie maja nic do gadania. Taka ustawa, która bez problemu może być porównywana z dekretami państwa autorytarnego.

Kolejny argument przeciw tej ustawie, to przy całej jej bylejakości – tryb planowania nowych inwestycji. Tryb bardziej przypominający radosną twórczość niż planowe prowadzenie inwestycji strategicznych dla Państwa.

I na koniec uzasadnienie jednego z kluczowych polityków w Polsce, które przekazał nam podczas spotkania. Mniej więcej takie: (…) wiecie, jeśli by nie specustawy, w tym kraju nie dałoby się niczego wybudować (…) Jeśli takie słowa padają z ust osoby, która mogła realnie wpływać na zmianę naszych realiów, to bardzo źle. Skoro system i zasady prowadzenia inwestycji są takie, że właściwie nie można ich prowadzić – trzeba zastanowić się nad globalnymi zmianami zasad a nie kierować się „plastrami” w postaci specustaw – tylko po to aby „kleić prawne dziury”.

Konsekwencje tych zaniechań, lenistwa, braku świadomości, może głupoty i krótkowzroczności poniosą na końcu zwykli obywatele. Obywatele, którym w nieplanowany wcześniej sposób Państwo wchodzi z buciorami w ich życie, przewracając wszystko do góry nogami z dnia na dzień. To jest nagłe pozbawienie ludzi planów na przyszłości, poprzez nieplanowanie działania. Gdyby mieszkańcy „ nowi” i rodowici wiedzieli, że ma być taka inwestycja to planowali by swoje życie w innym miejscu i w inny sposób. Ludzie kupili domy, robili remont w większości biorąc kredyty i okazuje się, że zostali oszukani co do miejsca w którym mieli plany.

14.Zabrania się jedzenia w szkołach drożdżówek, słodyczy a nawet solonych ziemniaków na obiad – jakie jest Pańskie zdanie w tym temacie?

Kolejna akcja pozorowana. Zamiast walczyć z przyczynami, skupiamy się tylko na skutkach. Nie jestem zwolennikiem sprzedaży wszystkiego w szkolnych sklepikach, ale jeśli Minister Edukacji tworzy listę towarów dopuszczonych do sprzedaży w szkołach, Minister Finansów kartę dań dostępnych w Barach Mlecznych a Premier idzie kierować ruchem na skrzyżowaniu, to w mojej ocenie następuje ośmieszanie Państwa Polskiego oraz powagi urzędów jakie są angażowane w te sprawy.

15.Pracodawcy narzekają niejednokrotnie na brak rąk do pracy, z drugiej strony spotykamy osoby, które podkreślają trudności w znalezieniu pracy, Ministerstwo Pracy oraz Urzędy Pracy, chwalą się sukcesami w zwalczaniu bezrobocia. Skąd te paradoksy? Co Pan o tym sądzi?

Tak, doświadczam tego na co dzień, ze względu na specyfikę mojej pracy. Jako konsultant odwiedzam dużo różnych przedsiębiorstw, bardzo różnych branż i o różnej skali działania. Narzekanie na brak rąk do pracy jest powszechne. Z drugiej strony, realizujemy w firmie projekty o charakterze społecznym, mamy zatem kontakt z osobami poszukującymi pracy i bezrobotnymi. Tu z kolei, powszechne jest twierdzenie o braku miejsc pracy. Myślę, że wynika to w dużej mierze z coraz większego rozwarstwienia potrzeb rynku – czyli pracodawców oraz oferty – czyli pracowników.

Zlikwidowano właściwie szkolnictwo zawodowe. Na zgliszczach szkół zawodowych tworzono eksperymenty, które miały charakter profilowany ale odbiegały od praktyki. W konsekwencji, mamy ogromny wskaźnik osób z wyższym wykształceniem i głód fachowców jednocześnie. Dziś potrzeby rynku pracy i oferta pracowników, mijają się w coraz większym stopniu. Lata zaniedbań jeśli chodzi o współpracę na linii nauka – biznes, likwidacja szkolnictwa zawodowego z obszarami praktycznymi, znikomy udział praktyk w kształceniu – to efekty reformy edukacji, które trzeba jak najszybciej odwrócić.

Do tego dochodzi bierna nierzadko postawa służb zatrudnienia. Powiatowe Urzędy Pracy stały się dysponentem środków unijnych i w wielu przypadkach trwają „same dla siebie”. Oczywiście, wrzucenie wszystkich do jednego worka jest krzywdzące bo znam kilka osób, które naprawdę są zaangażowane w pomoc , ale faktem jest, że efektywność publicznych służb zatrudnienia jest zbyt mała. Eliminowanie różnic jakie pojawiają się na linii oczekiwań pracodawców a kompetencji osób poszukujących pracę powinno mieć proaktywny charakter. Dziś tego jednoznacznie brakuje. Przy dostępnych środkach unijnych, jakie są w zasięgu urzędów pracy, skala problemu jest zdecydowanie zbyt duża i dowodzi tezy, że publiczne służby zatrudnienia wymagają bardzo głębokiej reformy. Dystrybucja zasiłków i ewidencja bezrobocia przez powiatowe urzędy pracy to zdecydowanie za mało. Powinny one podejmować proaktywne działania zmierzające do kształtowania rynku pracy na terenie swojego oddziaływania. Tak się niestety nie dzieje. Wato się zmienić.

 

 

Kto okrada Emerytów?

Podnoszony ostatnio namiętnie temat wieku emerytalnego jest w dużej mierze sposobem przykrywania faktycznego problemu. Problemu, gdzie podziały się nasze pieniądze? Sprawę, kto i kiedy powinien nabywać prawo aby iść na emeryturę, rozpatrywać trzeba wielowymiarowo; Trzymając się samego wieku – proszę zwrócić uwagę, że dyskusja tylko o tym, kiedy powinniśmy iść na emeryturę dowodzi bardzo pobieżnych analiz tego zagadnienia. Patrząc na to zagadnienie tylko przez pryzmat wprowadzenia dla wszystkich wieku emerytalnego ustalonego na 67 lat widoczne są realne wyniki cyfrowe, które mogą cieszyć wszystkich oceniających efekty krótkoterminowe. Dłużej pracujące społeczeństwo to dłużej płacona składka, możliwość uwzględnienia średniej ilości zgonów przed 67 rokiem życia – więc realnie mniej beneficjentów świadczeń, dłużej płacony podatek dochodowy, przez osoby, którym wydłużono aktywność zawodową, itp. To wszystko niesie za sobą realne korzyści dla budżetu – ale tylko teoretycznie, na papierze. Nie uwzględnia się w tych kalkulacjach tak przyziemnych, jednak istotnych spraw, jak fakt, iż część zawodów nie daje szans na tak długą pracę. Ciężka praca fizyczna, praca np. kierowcy autobusu lub ciężarówki, praca pielęgniarki, spawacza – to tylko nieliczne przykłady. Nie każdy jest w stanie przepracować do 67 roku życia w tych zawodach. Po prostu biologia na to nie pozwoli. Dlaczego nie analizuje się, kto poniesie koszty i jakie będą te koszty związane z wykluczeniem zawodowym znaczącej części społeczeństwa. Oczywiście, można powiedzieć, że wprowadzimy okresy ochronne, kiedy nie będzie można zwalniać. To zacementuje w pracodawcach postawy zatrudniania ludzi w wieku bezpiecznie odległym od okresu ochronnego i zwalniania pracowników, przeddzień nabywania takich uprawnień. Pojawi się zatem znaczna część społeczeństwa, która i tak przejdzie na utrzymanie Państwa. Częściowo w ramach rent – ponieważ zdrowie nie pozwoli na dalszą aktywność zawodową;  częściowo w ramach różnej maści zasiłków i świadczeń socjalnych – bo chęci i możliwości do pracy będą, ale systemowo będą ci ludzie dyskryminowani na rynku pracy. Doprowadzimy do sytuacji, w której to ZUS będzie udowadniał, że człowiek nadal jest zdrowy – broniąc się przed wypłatą świadczeń (znamy wiele przykładów „cudownych uzdrowień” jakich dokonuje ZUS) natomiast publiczne służby zatrudnienia, nie mając oferty dla tej grupy pracowników, skupią się na wypłacie zasiłków lub udowodnieniu braku uprawnień do takich zasiłków – jako element polityki „taniego państwa”. Tak czy inaczej, prowadziło to będzie do upokorzenia dużej części społeczeństwa, która to na końcu swojej aktywności zawodowej zmuszona będzie do szukania wsparcia socjalnego, oczekując na nabycie uprawnień emerytalnych.

Problem, o którym mówimy, w dużej mierze wynika ze złych założeń reformy emerytalnej jaką przeprowadzono w Polsce.

Z czego wynikają podstawowe złe założenia. Przede wszystkim z tego, że zarządzanie naszymi pieniędzmi powierzono obcym korporacjom. Kontrola nad naszymi oszczędnościami jest w dużej mierze ograniczona. Oto, na przykładzie mojego „dorobku emerytalnego” pokazuję odczucia prawdopodobnie wielu z nas.

Byłem pod wrażeniem niedawnego wyliczenia jakie otrzymałem od swojego funduszu emerytalnego. Należę do pokolenia, które nie miało wyboru. Wchodząc w życie zawodowe, wchodziłem w nowy system z automatu. Płacę składkę na II filar, bo to obowiązkowe oraz na III filar, bo chciałem być zaradny i zadbać o swoją starość. Na podstawie wyliczenia jakie otrzymałem – wartość środków, jakimi na ten moment mógłbym dysponować, jest mniejsza niż wartość moich wpłat, bez jakiegokolwiek uwzględniania zmian wartości pieniądza w czasie. Inaczej mówiąc, jak bym przez te lata aktywności zawodowej, wpłacał środki do świnki skarbonki na półce, zamiast do wyspecjalizowanej w inwestowaniu firmy, która w moim imieniu zarządza profesjonalnie moimi pieniędzmi – miałbym większą kwotę na starość. Różnica jest taka, że świnka skarbonka stoi na mojej półce za darmo a  za koszty zarządzania moimi środkami w OFE muszę zapłacić.

Smutne to, bo ciężko pracując odkładamy pieniądze, na których zarabiają obce korporacje i nie jest wcale pewne, że składane przez nas pieniądze do nas wrócą.

Moja propozycja, o której mówiłem już w trakcie wdrażania obecnej reformy emerytalnej jest nieco inna. Indywidualne konta bankowe, np. prowadzone przez NBP, na których deponujemy nasze oszczędności. Oczywiście obwarowana prawnie tak, aby nie były to środki „do przejedzenia” przez których z rządów, który postanowi po nie sięgnąć. Zyskujemy wtedy kontrolę nad tym co jest naszym zabezpieczeniem na starość.

Dlaczego dziwi mnie fakt, iż po kilkunastu latach płacenia składek (bez jednego miesiąca przerwy) mój uzbierany kapitał jest poniżej wartości przelewów. Zrobiłem małą symulację – proszę zobaczyć, że powoduje ona, iż włos na głowie się jeży. Przy założeniu, że składamy miesięcznie 100 złotych, na lokacie oprocentowanej np. 3% rocznie, przy miesięcznej kapitalizacji odsetek – po 40 latach uzbieramy kwotę ponad  92 tysięcy złotych. Pamiętajmy, odkładając 100 zł! To z tej kwoty, przy założeniu 20 lat pobierania emerytury (średni czas pobierania emerytury jest znacznie niższy) wychodzi nam kwota miesięczna prawie 400 zł. Proszę zauważyć, że wielu emerytów pobiera dziś na rękę nie wiele więcej – przy znacznie większych składkach.

Policzmy inny  wariant – co by się stało, jakbyśmy na tych samych warunkach składali co miesiąc 500 zł. Po 40 latach na koncie uzbiera się ponad 463 tysiące złotych. Kwota ta dałaby miesięcznie prawie 2000 złotych emerytury!

Jako przedsiębiorca płacę dziś ponad 750 zł składki za siebie. Oczywiście tylko składki emerytalnej i tylko na I oraz II filar. Przy takiej składce powinienem po 40 latach uzbierać wg naszych wcześniejszych założeń kwotę blisko 700 tysięcy złotych. Taka kwota gwarantowała by ok 3000 złotych emerytury przez kolejne 20 lat.

Dla uproszczenia nie liczymy już wartości środków jaka wypracowana będzie na koncie w trakcie pobierania emerytury. Wszak należy pamiętać, że miesięcznie pobieralibyśmy z tej „kupki” wartość naszego miesięcznego świadczenia, ale pozostałe środki nadal by pracowały.

Nasze wyliczenia pokazują, że „dorobienie się” emerytury na poziomie 3000 zł miesięcznie nie powinno być w Polskich warunkach czymś nieosiągalnym. Może to jeszcze nie jest emerytura gwarantująca wczasy pod palmami jak pokazywano w reklamach, ale z pewnością zabezpieczająca naszą starość tak abyśmy nie mieli w oczach perspektywy zbierania puszek czy dorabiania dopóki siły pozwolą aby godnie egzystować. Dodatkowo to poziom świadczeń, który dla dzisiejszych emerytów brzmi wręcz abstrakcyjnie. Dla przykładu powiem, że w ostatnim rocznym piśmie z ZUS dostałem informację, że hipotetyczna wartość mojej emerytury to niecałe 1100 zł. Oczywiście brutto. Fiskus wyciągnie jeszcze łapę po podatek od emerytury, na którą sam odkładałem, dodatkowo dojdzie składka zdrowotna – czyli otrzymanie na rękę 1000 zł będzie nierealne. Trzykrotnie mniej, niż w naszej symulacji… Kto kradnie to 2000 zł????

W tym momencie można wrócić do rozmowy o wieku, kiedy iść na emeryturę. Proszę zauważyć, że sam temat wieku, wyrwany z kontekstu. To temat poboczny, maskujący faktyczne problemy. Zasadniczym problemem naszych emerytur jest system, który nas okrada z naszych pieniędzy. Sprowadzanie sprawy naszych emerytur do wysokości wieku emerytalnego to narzędzie mydlenia oczu, dowód braku kompetencji u tych polityków, którzy na poważne uczestniczą w debacie. To również narzędzie dzielenia społeczeństwa i skłócania poszczególnych grup społecznych.

Założenia systemu emerytalnego powinny przewidywać, że w pewnych zawodach możliwe jest płacenie wyższych składek, dzięki wyższym poborom ze świadomością, że składki te będą płacona krócej, bo w danym zawodzie nie jest możliwe pracować np. 40 lat. I odwrotnie, w pewnych zawodach można zakładać mniejsze składki, wpłacane w dłuższym okresie. Docelowo, w pewnych ramach, obywatel mógłby decydować o terminie przejścia na emeryturę, godząc się np. na częściowe świadczenia w pewnym okresie lub na niższą emeryturę ale za to dłużej. Pamiętajmy, że mówię o wybieraniu opcji, przy założeniu, że emerytura to ok 3000 i wtedy można zastanawiać się, czy chcę w wieku 67 lat rozpocząć pobieranie kwoty 3000 czy np. w wieku 65 lat 2800 albo w wieku 60 lat kwoty np. 2000 … Pobierając niższą emeryturę dłużej mogę na przykład zająć się wnukami albo po prostu ratować zdrowie lub ochronić się przed problemem bezrobocia na starość. Nawet jeśli w różnych względów przechodzilibyśmy na emeryturę w wieku 60 lat, to nadal jej poziom gwarantowałby godne życie. Kwotę, która dziś dla większości dzisiejszych emerytów jest abstrakcją. I decyzja w tym zakresie powinna w głównie należeć do przyszłego emeryta. Opowiadanie o tym, że to Państwo będzie wypłacało świadczenia – jest zwykłym kłamstwem. Mówimy nie o jałmużnie, jaką łaskawie wypłaca nam rząd na starość. Mówimy o zagospodarowaniu własnych oszczędności. To zasadnicza różnica. Kapitał uzbierany jest określony, czy ja podzielę go na więcej mniejszych rat (idąc na emeryturę wcześniej) czy na mniej, większych (pracując dłużej) to w dużej mierze powinno zależeć ode mnie, jako potencjalnego emeryta.

Jestem zatem za elastycznym przechodzeniem na emeryturę przez obywateli w oparciu o wypracowany przez nas kapitał. W najbardziej optymistycznej, najbogatszej wersji wykazałem teraz symulację dla składki ok 750 zł miesięcznie. Jestem przedsiębiorcą, więc wiem, że miesięczna składka na fundusz ubezpieczenia społecznego moich pracowników to kwoty znacznie przekraczające 1000 zł ba nie rzadko przekraczające 2000 zł. Jako ciekawostkę powiem, że przy składce 2000, wypracowalibyśmy kwotę emerytury niemal 8000 zł. Składce, jaka jest powszechnie płacona w dzisiejszych realiach. Podaję to tylko dlatego aby pokazać, że w tych wyliczeniach jest miejsce dla zabezpieczenia np. okresów nieskładkowych wynikających z różnych powodów. Chcę pokazać również jak bardzo jesteśmy okradani i okłamywani zastępczymi debatami.

Założenia dzisiejszego systemu emerytalnego to okradanie każdego z nas. Tego, kto już jest emerytem i w okienku aptecznym zastanawia się które leki najpierw wykupić i tego, kto emerytem zostanie. Bo dla nas – pokolenia dzisiejszych 40 latków, zabraknie pieniędzy w systemie. Nie dlatego, że my źle pracujemy, tylko dlatego, że na bieżąco te środki są rozkradane. Dlaczego w Senacie nikt tego głośno w naszym imieniu nie mówi?

Zlikwidować Senat!

Coraz częściej pojawiający się postulat likwidacji wyższej izby Parlamentu, skłania do refleksji. Refleksji, czy jest faktycznie racjonalnym pomysłem zmian ustrojowych czy populistycznym hasłem nic nie wnoszącym w dyskusje na temat jakości rządzenia w Polsce.

Początek takiej refleksji może stanowić próba identyfikacji przyczyn niskiego notowania wagi Senatu w stanowieniu prawa, jaka pokutuje w społeczeństwie. Z czego wynikają takie niskie notowania. Niestety źródła problemu należy szukać w samych Senatorach, którzy stanową skład tej izby.

Senat, przez polityków, powszechnie traktowany jest jako element  luksusowej emerytury tudzież przechowali dla zasłużonych działaczy. W związku z tym znacząca część  Senatorów, to zblazowana i znudzona ekipa, która albo lata świetności ma już daleko za sobą, albo czuje frustrację i brak spełnienia własnych ambicji partyjnych. Taka druga liga żołnierzy partyjnych zainteresowana jest bezkonfliktowym trwaniem co jest gwarancją świętego spokoju do końca kadencji.

Wprowadzenie do Senatu świeżych ludzi, nowego pokolenia trzydziesto-czterdziestolatków, diametralnie odwróci obraz tej Izby. Oto jest szansa, aby wykorzystując Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, dokonać wyboru ludzi a nie opcji politycznych. W realiach dzisiejszej konstytucji, Senat ma niepowtarzalną okazję odgrywania roli „adwokata diabła”. Zadawania pytań i dociekania uzasadnienia w odniesieniu do procedowanych aktów prawnych.

Na przestrzeni lat, główne siły polityczne, zmieniły Senat w maszynkę do głosowania. Senatorowie, zamiast stanowić głos rozsądku, traktowani są jak stado baranów, podejmujących decyzje w oparciu o wytyczne z porannego sms’a wysłanego na polecenie jednego czy drugiego prezesa partii.

Kuriozalnym i mrożącym krew w żyłach było doświadczenie procedowania w Parlamencie specustawy przesyłowej. Komisja Senacka otrzymała w pośpiechu z Sejmu ustawę. Uwaga jednego z Senatorów, że nie można procedować dokumentu, którego nawet się nie przeczytało – pozostała bez zrozumienia większości członków komisji. Oni już mieli swojego sms’a i wytyczne, więc zagłębianie się w tekst było zbędne.

Przywrócenie właściwego miejsca Senatu w procedurze stanowienia prawa w Rzeczpospolitej Polskiej, wiąże się z wyrwaniem tej Izby z łap układów i konszachtów partyjnych. Senat ma być głosem rozsądku, miejscem zastanowienia się nad interesem Państwa i Obywateli. Brakuje tego, jeśli sprowadzany jest do maszynki „klepiącej” wytyczne.

Czas na zmiany, czas na świeże podejście. Czas na przemianę pokoleniową i przywrócenie godności Senatu. Czas na wyrwanie go z układów partyjniackich. Razem możemy pokazać, że jako społeczeństwo dojrzeliśmy do Jednomandatowych Okręgów Wyborczych i potrafimy wybierać ludzi i głosować na swoich przedstawicieli. Czas na Senatora, który jest moim sąsiadem!

Skontaktuj się ze mną

captcha
Projekt i realizacja: © 2011-2017 netkoncept.com - skycms